|
|
niedziela, 11 grudnia 2011
14 miesiecy
ida Swieta. zima powoli zaznacza swoja obecnosc. padal juz pierwszy snieg. co prawda od razu znikal, ale i tak sie liczy;). a liczy sie tym bardziej, ze Antos go zobaczyl. siedzial sobie w klatce psa, kiedy nagle zobaczylam przez okno sliczne mieciutkie platki sniegu. wyjelam Antosia pospiesznie z klatki, postawilam go w kuchni na blacie i pokazalam mu spadajacy snieg. zobaczyl. przycisnal raczki do okna i patrzyl. wiecie co w tym wszystkim jest cudowne? ze kolejna swoja pierwsza "rzecz" zrobil ze mna:) jest to niesamowite uczucie i cieszy o wiele bardziej, gdy czlowiek chodzi do pracy i ma mniej czasu. a jednak - da sie:)
wspomnialam o klatce. pewnie wszyscy sie zlapali za glowe, przewrocili oczami i zamarli. no ale taki fakt - Antos uwielbia klatke psa. jak tylko drzwi do pokoju zostana otwarte od razu do niej wlazi, scigajac sie z nami i nie chce z niej wyjsc. nie pozwalamy mu do niej wchodzic, bo to ostatni azyl psi, ktory Kitkowi pozostal. no ale czasem niestety Antos jest sprytniejszy niz my;) no wiec ostatnio Antos siedzial z psem w klatce i przytulal sie do niego. bylo to super slodkie. Antos sie przytulal, Kitek go lizal po glowce i maluch sie usmiechal. udalo mi sie uchwycic wszystko na filmie!
Antos nie mowi, no dobra mowi sylaby rozne, z ktorych wiekszosc sklada sie na wyraz "mama", ale wszystko rozumie. bierze smiec jakis, ja mowie "chodz pojdziemy wyrzucic smieci" i Antos dzielnie idzie ze mna do kuchni, wrzuca smiec do smietnika i zamyka drzwi do szafki. zanosimy tez do jego szufladki skarpetki z suszarki.
Antos nie mowi "am, am", ale mlaszcze i pokazuje ze jest glodny. Gdy mowimy, ze jest jedzenie, albo wolamy go na jedzenie, to od razu przychodzi i mlaszcze. Mlaszcze tez i pokazuje mi ze cos zjadl, albo zjada. gdy pytam sie co zjada, to otwiera buzie:)dodatkowo Antos umie sie dzielic jedzeniem. bardzo czesto pokazuje ze ja mam cos zjesc, albo wrecz mi daje, a potem bierze sobie. nie tylko jedzeniem sie dzieli, zabawkami tez. nie tylko z nami, z Kitkiem rowniez:)
pokazuje na sedes i steka:D na pytanie "kupka?" biegnie do lazienki, steka i zaklada na sedes nakladke:) jak rzeczywiscie chce kupke to tez potrafi to pokazac. tylko trzeba umiec go rozszyfrowac. jak narazie udaje sie to niewielu, ale mysle, ze do tego kiedys dojda;)
Antos uwielbia czytac ksiazeczki. ulubiona ksiazeczka, nei wiadomo czemu jest ksiazka o niebieskim okraglym misiu, ktora czytamy po angielsku. ja akurat moze czytac wielokrotnie i chce do niej ciagle wracac. nauczyl sie, ze jak czytam mu ksiazeczki, to sadzam go sobie na kolanach i teraz przynosi mi ksiazke i sam sie pakuje mi na kolana:) sweet:P
nadal uwielbia place zabaw. ulubiona zabawa - zjezdzanie na zjezdzalni. Antos umie juz sam zjechac. sadzam go na samej gorze a on sie odpycha i ziuuuuu!
do odglosow pralki, mikrofalowki doszedl odglos dmuchania sciany domku i odglos bicia dzwonow koscielnych.
zebow mamy 4 i 1/4. myjemy zabki dzielnie codziennie, Antos otwiera buzie i szczotkujemy te nasze 4 i 1/4 zabka;)
Antos pokazuje tez ze chce wyjsc na dwor - przynosi swoje buty, pokazuje na kurtke. umie tez pokazac ze buty sie zaklada na nogi. :)
na dworzu wszystkich zaczepia i wszyscy sa nim oczarowani. do wszystkich sie usmiecha, macha, gada. jest otwarty i bardzo szybko nawiazuje kontakt. wszyscy sasiedzi go uwielbiaja;) no moze oprocz tych, ktorych budzi w nocy;p
Od dwoch tygodni tez zostaje bez problemu z p. Natalia. znowu wyciaga do niej raczki, cieszy sie jak przychodzi i macha mi na pozegnanie. powoli staje sie tez trojjezyczny. no moze bardziej dwujezyczny - polsko rosyjski. po angielsku chyba za malo z nim rozmawiam, no ale duzo po angielsku spiewamy i czytamy, wiec pewnie to wystarczy.
Antos stal sie tez lepszym kompanem do zabawy, nie tylko dla nas ale tez np. dla Grzesia. co prawda jeszcze nie jest idealny, wiekszosc zabaw psuje, rozrzuca zabawki, gnie puzzle itd, ale Grzes zaczyna miec w koncu kolege:)
zeby nie bylo za pieknie to jest tez czasem kiepsko. glownie jezeli chodzi o noce. Antos neistety kiepsko sypia, budzi sie czesto. zeby, brzuch, za goraco, za sucho, albo mnostwo innych powodow. czasami potrafi sie budzic co poltorej godziny, albo nie spac np. przez dwie godziny. ma tez akcje buntownicze. zupelnie jak dzieciaki w przedszkolu, tylko tamte jeszcze tupia i piszcza. Antos wychyla sie do tylu, zapiera sie i placze. no coz, ale to w miare normalne. potrafi byc tez bardzo uparty i "niegrzeczny". wie ze czegos mu nie wolno, ale i tak bardzo zlosliwie to robi. zastanawia mnie to troche. z czego to wynika? za duza ciekawosc?
sobota, 12 listopada 2011
13 miesiecy
Antos zadziwia. Antos sie uczy. Antos papuguje. Antos rozsmiesza.
Patrzy na nas i nasladuje. A co za tym idzie - na przyklad przykleja naklejke - miarke, ktora sie ciagle odkleja, powtarza nasze czynnosci podczas zabawy, gra w gre Lips uzywajac klockow;)
Ma nowe zarciki - nowe minki. Poza tym np wklada palec w oko podczas spiewania, wali pilotem w glowe albo mikrofonem w zeby. Podszczypuje i napada wydajac przy tym smieszne odglosy. Zacheca do zabawy w chowanego i w berka, smiejac sie przy tym niezmiernie.
Antos tez zaczal sie zupelnie inaczej bawic. Eksperymentuje. Obserwuje. Bada. Samo rozrzucanie zabawek nie jest juz fajne. Teraz jest ukladanie, rozkladanie, wkladanie, porzadkowanie, znajdowanie zbiorow. badanie powierzchni. czy klocki tak samo leza na polce, macie, w tunelu i na kanapie? czy pasuja do tego pudelka? czy mozna je zjesc?
lubi tez nasladowac dzwiek pralki, mikrofalowki, samochodu i samolotu. ogolnie dzwiek jest prawie taki sam;) ale ale! pokazuje tez na pranie na suszarce i na desce do prasowania i wydaje dzwiek pralki. co za madrala!!!:)))
Antos tanczy, rapuje, umie tez grac na pianinie. ;) jednym slowem - rosnie wszechstronny talent;)))
czwartek, 13 października 2011
12 miesiecy
Wczoraj Antos skonczyl roczek. Byl tort, wielkie swieto i dmuchanie swieczki. Wszystko slicznie:) Oczywiscie Antos mial w glebokim powazaniu nastroj i podnioslosc chwili. Cieszylo go jedynie jedzenie malin i dmuchanie swieczki;)
Podsumowanie roku? Pewnie by sie przydalo:) Antos jest juz tak naprawde dzieckiem, malym chlopcem, ktory malo przypomina tego malego robaczka, ktory pojawil sie na swiecie rok temu. Urosl i zmadrzal. Zrobil sie ludzki, kochany, rozumny. Do tego ma poltora zabka, siedzi na kibelku, stara sie chodzic sam (chociaz woli za reke - wygodnis;). Nie zmienila sie jedynie jego pasja do jedzenia, ktora przegrywa chyba tylko z lakomstwem jego rodzicow;).
wczoraj zasypial na moich ramionach kolysany buziakami i pelnymi milosci i dumy spojrzeniami. ciesze sie, ze jest. nie wyobrazam sobie innego zycia juz. kochamy Cie Antosiu - najbardziej na swiecie:))) mam nadzieje, ze to czujesz kazdego dnia...
nie chce sie rozpisywac o wielkich zmianach, ktore zaszly niedawno. nie chce pisac o niezrozumieniu otoczenia, o glupich i przykrych tekstach, o moich obawach, rozterkach itd. jedno wiem na pewno-nie bede nigdy zadnej kobiecie radzic co ma robic w momencie, gdy chce wrocic do pracy. bo to powinna byc jej decyzja. tylko i wylacznie. a reszta powinna ja po prostu wspierac. za co dziekuje bardzo mojemu kochanemu mezowi, na ktorego zawsze moge liczyc, mojej kochanej mamie i babci, ktore sa zawsze, gdy ich potrzebuje.
dziekuje tez mojemu synkowi, ktory stara sie rozumiec swoja mame i dzielnie znosi jej nieobecnosc.
i dziekuje losowi, ze udalo mi sie znalezc bardzo fajna nianie:)
sobota, 24 września 2011
11,5 miesiaca
duzo, oj duzo sie zmienia. caly swiat staje na glowie. czlowiek robi sobie cos dla jaj, a tu nagle dostaje szanse. zostaje doceniony. bardzo fajne uczucie byc z siebie dumnym:) szkoda tylko, ze bycie dumnym z siebie jednoczesnie rodzi uczucie niezadowolenia z siebie. no coz, nielatwo byc mama...
Antos tez sie zmienia. rosnie, dojrzewa, przeistacza sie z niemowlaka w dziecko. w chlopca. cudownie na to patrzec, ciagle czyms zdumiewa, zachwyca. umie dokladnie pokazac o co mu chodzi. robisz sobie jedzenie i kladziesz je na talerz? Antos od razu jest przy Tobie i otwiera buzie jak ryba - "daj troche!". widzisz w swojej okolicy wiatraczek - Antos tez go widzi i probuje dmuchac (rezultat - ogromne plucie;). mowisz "pa pa" i idziesz - Antos macha (czasami calym soba, lacznie z nogami;). Antos nie chce juz jesc lub pic? - kiwa glowa na boki, mowi "nie" i sie usmiecha. :)
Antos coraz czesciej zartuje, wyglupia sie, robi psikusy. oczywiscie najsmieszniejsze dla niego jest robienie tego, czego mu sie zabrania. widzi moja wkurzona mine i wysuwa lapke w zabronionym kierunku jednoczesnie chichrajac sie na calego.. uparta bestia, bezczelna do tego. no jak nic, charakterek po mamusi. ach bedzie sie dzialo pozniej! ;)
pierwszy zabek rosnie powoli. ale jego czesc, ktora juz sie przebila zaczyna powoli funkcjonowac. Antos na przyklad lapie tym zabkiem kubeczek, zaczyna gryzc jedzenie. komicznie to wyglada, no ale jest to ogromny sukces i zmiana dla tego malego szkraba!
Antos jest tez niecierpliwy. na przyklad dzisiaj non stop chce chodzic sam, ciagle rzuca sie w przestrzen przed nim i bardzo sie denerwuje, ze sie przewraca. podtrzymywany juz nie chodzi, ale pedzi!
tematem przewodnim ostatnich dni (poza praca) bylo poszukiwanie opiekunki. wydaje mi sie, ze udalo sie je zakonczyc, ale o tym sie przekonamy w najblizszych dniach. znalezc opiekunke to nie problem, znalezc normalna opiekunke to ogromny problem, a znalezc taka, ktora jeszcze ci odpowiada - prawie niemozliwosc. ciekawe, ze nagle jak szukasz opiekunki to wymagasz, zeby ta osoba byla nieskazitelna. czemu ciekawe? no bo bedac rodzicem wcale nieskazitelny nie jestes. czy w takim razie szukasz kogos lepszego od siebie? ja postawilam przede wszystkim na normalnosc, podobne poglady do moich, spokoj, naturalnosc, rodzinnosc, cieplo i doswiadczenie. chcialam, zeby nasza niania byla usmiechnieta, inteligentna, umiala go czegos nauczyc, pobawic sie z nim, przytulic i poglaskac w chwilach smutku. chcialam, zeby pod moja nieobecnosc czul sie po prostu dobrze. spotkalam sie z mnostwem osob, czesc mi odpowiadala, czesc nie. czesci nie odpowiadalam ja, czesci nie odpowiadaly warunki finansowe, czesci proponowane godziny pracy, czesci obowiazki, itd itp. moje ostatnie ogloszenie bylo bardzo precyzyjne, tak, zeby juz nie bylo zadnych niedopowiedzen. no i .. w poniedzialek nowa niania zawita u nas w domu. trzymajcie kciuki! :)
a juz niedlugo... Antos bedzie mial swoje pierwsze urodziny !!!
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
10 miesiecy
wczoraj o godzinie 17 zakonczylismy dwudniowa symulacje p.t. "Jak by to bylo za rok, gdybym teraz zaszla w ciaze?":) test zakonczylismy zwyciesko, aczkolwiek nie obylo sie bez lekkiego uszczerbku na zdrowiu jednego z testowanych;)
przy okazji sprawdzilo sie jeszcze cos. mianowicie nasza wspolpraca. o dziwo, wszelkie spory, ktore zwykle pojawiaja sie miedzy nami (zwykle dlatego, ze kazde chce postawic na swoim) nagle nie mialy prawa bytu i o dziwo wszystko wlasciwie szlo gladko. jestem zadziwiona. podzielilismy sie bardzo dobrze obowiazkami, nikt nie mial do nikogo pretensji. po prostu SILA!;p
no i musze jeszcze przyznac racje w jednym mojemu mezowi. radosc z posiadania dziecka tak naprawde pojawia sie dopiero po ok 9 miesiacach. zgadzam sie ze wczesniej to jest raczej hmm glownie 'meczarnia';) z reka na sercu moge powiedziec, ze dopiero teraz ciesze sie w pelni z macierzynstwa. w koncu Antek staje sie malym czlowieczkiem i problemy dnia codziennego staja sie bardziej znosne, a do tego dochodzi mnostwo radosci, poczucie dumy i uczucie szczescia;)
co u Antosia? Antos zaczyna powoli chodzic. czasem sie nawet domaga, zebym go zlapala pod pachy i z nim przeszla do nastepnej stacji dokujacej;) Antos ma tez swoj zarcik. I czesto prowokuje, zebysmy jego zarcik powtarzali. strasznie to smieszne. sam wymyslil i robi przy bardzo wielu okazjach. jaki to zarcik? no coz, nie powiem, musicie sami przekonac sie czy Antos Was nim uraczy;)
poza tym zrobila sie z niego straszna gadula. ciagle cos gada:) zaczal tez uwaznie studiowac otaczajaca go rzeczywistosc. no i odkrywa place zabaw. zabranie Antosia z placu zabaw skutkuje placzem i zapieraniem sie;)
a przede wszystkim Antos buduje ogromnie mocna wiez z tata. mama stala sie nudna i mu spowszedniala;p nie powiem, czasami uklucie zazdrosci jest, ale jednoczesnie ciesze sie, ze tak im dobrze ze soba. w koncu!!!!!
piątek, 22 lipca 2011
9 miesiecy i pol
maz sie dopomina o wpis;) no wiec prosze kochanie oto i on:) tadaaam!!!
ostatnie miesiace to glownie dylematy mamy-kobiety. bo to sie jednak wyklucza. to znaczy oczywiscie mezczyzna nie moze byc mama, ale kobieta jak sie staja mama to jednoczesnie przestaje byc kobieta. albo inaczej nagle jej kobiecosc chowa sie i wkracza mamowatosc. mamowatosc jest dosc niebezpieczna dla kobiecosci. przede wszystkim atakuje wyglad kobiety. z roznym skutkiem. u mnie akurat mamowatosc pomogla. a moze nie tyle mamowatosc, co Antos, ale, gdyby nie mamowatosc to Antos niewiele by wskoral.
mamowatosc powoduje bardzo czesto, ze kobiecosc jest nieistotna. najwazniejsze staje sie bycie mama. no w koncu jak inaczej skoro wszystkie atrybuty kobiecosci nagle sa "zajete" przez dziecko? bycie kobiecym i seksownym jest dosc trudne do osiagniecia, bo wszystkie ubrania nagle sa obslinione, powyciagane, zdarzaja sie rowniez inne wydzieliny na nich;p sila rzeczy przez wiekszosc dnia najlepiej chodzi sie w dresach, w pizamie, w starych T-shirtach, itd itp.
wypadaja wlosy. a te ktore nie wypadna sa usilnie wyrywane przez malego. tak jakby jeszcze bardziej chcial zgniesc kobiecosc i wyprowadzic mamowatosc na prowadzenie. mimo, ze ona i tak zajmuje pierwsze miejsce na podium.
w pewnym jednak momencie kobiecosc zaczyna sie wkurzac, ze zostala zepchnieta, zdeptana i zapomniana i zaczyna domagac sie troche wiecej uwagi. a to podpowiada, zeby moze gdzies wyjsc. moze spedzic wieczor tylko we dwoje, a to moze wyjsc i spotkac sie z przyjaciolmi, a to moze by tak wrocic do pracy.. i wlasnie, STOP! WROCIC DO PRACY!!! i tu jest pies pogrzebany. bo takie podszeptywania oznaczaja jedno - problemy. problemy wszelakiej natury. przede wszystkim rozdarcia. rozdarcie pomiedzy checia bycia z dzieckiem, a checia bycia wciaz kobieta, osobna jednostka, indywidualnoscia. no tak, ale zaraz potem przychodzi do glowy mysl nie moge byc przeciez osobna jednostka, bo jestem mama. bycie mama i myslenie o sobie troche sie wyklucza. ale zaraz atakuje druga mysl. no jak to sie wyklucza? przeciez jak jestes mama to nie musisz rezygnowac calkowicie z siebie. a potem glowa peka od nadmiaru mysli, wrazen, watpliwosci, itd.
w koncu kobiecosc wali w glowe jak oszalala. przychodzi moment, ze trzeba sie okreslic. ze trzeba cos wybrac, zdecydowac sie i trzymac sie tej decyzji.
co u Antosia? Antos jest juz mega dorosly;) wspina sie na wszystko, siega wszedzie, otwiera wszystko, ciagnie za wszystko, wchodzi wszedzie, dotyka wszystkiego i ciekawi go wszystko.
jest cudowny i slodki, ale potrafi byc tez calkiem nieznosny. lubi baardzo stawiac na swoim. jest uparty i wytrwale dazy do celu. jest ambitny. nie zrazaja go zadne przeszkody na drodze. potrafi je pokonywac nawet z narazeniem zdrowia i zycia;)
do nowych umiejetnosci doszlo korzystanie z nocnika:)
sobota, 18 czerwca 2011
8 miesiecy
Antos i chusteczki.
Antos lubi pudelka z chusteczkami. czemu? bo z nich fajnie wyciaga sie chusteczki. i na tym jego szczesliwa mina sie konczy. jak juz chusteczki powyciaga to nagle ma mine bardzo zdegustowana. chusteczki sa niesmaczne. i maja nieciekawa fakture. i sie dra. mina Antosia mowi: bleee! ohyda! a i tak nastepnym razem pojdzie do pudelka z chusteczkami i zacznie je wyciagac;p
Antos i lenistwo.
z jednej strony Antos jest tytanem pracy. pracy fizycznej i umyslowej. dzien w dzien, godzina w godzine, minuta w minute Antos sie czegos uczy. testuje swoje umiejetnosci, czasami do granic wytrzymalosci. umiejetnosc fizyczna na ten miesiac: wstawanie i proby chodzenia. umiejetnosc manualna i umyslowa: rozpracowywanie zabawek.
z drugiej jednak strony Antos widzi, ze czasem nie ma sie co meczyc. np tak jak dzisiaj ze skarpetkami. Antos stoi przy stoliku, siega po skarpetke, by z luboscia wlozyc ja sobie do buzi (dla niewtajemniczonych - male dzieci wszystko pchaja do buzi) i skarpetka spada. Antos patrzy sie w dol na podloge. schylenie sie po nia jest dosc meczace. nagle patrzy, ze na stole jest druga skarpetka. krotka chwila namyslu i siega po skarpetke na stole. skad wiem, ze tak pomyslal? bo jak spadla mu ta druga i juz zadnej nie bylo na stole, to westchnal i zaczal sie schylac;)
Antos i posluszenstwo
Antos zaczal reagowac na swoje imie. zaczal rowniez rozumiec, ze jak krzycze, biegam, klaszcze, wydobywam z siebie dzwieki takie jak "fe! be! nienie nienienienie! nieeeee!!!!!!!" to znaczy, ze cos mi sie nie podoba. czasami skutkuje. ale to dlatego, ze po prostu odwracam jego uwage i wtedy skupia sie na mnie. ale to nie przeszkadza w mysleniu, ze po prostu sie slucha;)
Antos i ulubione miejsca
ulubione miejsca Antosia - prog od balkonu, pod stolem, na kanapie, na rodzicach, przy szafeczce z szyba.
Antos i ulubione zabawki
ulubione zabawki Antosia - wlosy mamy (fajnie sie je ciagnie), ucho taty (fajnie sie je ciagnie), suszarka (fajnie sie ja ciagnie), sznureczek od rolety (fajnie sie trzyma, wklada do buzi, fajnie smakuje i mozna sie po nim wspinac, no i oczywiscie fajnie sie go ciagnie), zuczek/biedronka (szczegolnie jak mowi "good! you're great!").
Antos i ulubione jedzenie
ulubione jedzenie - hmm chyba serek waniliowy:)
Antosiu... jak Ty szybko rosniesz moj zuczku:***
środa, 20 kwietnia 2011
6 miesiecy i 1 tydzien;)
niesamowite jak zycie zatacza kolo. najpierw jestesmy bezbronnymi istotami, ktore nie radza sobie z podstawowymi czynnosciami zyciowymi. potem rozwijamy sie, zycie wychodzi nam coraz lepiej. dojrzewamy, zycie jest dla nas problemem, buntujemy sie, klocimy z rodzicami, z calym swiatem, ze soba. potem przychodzi stabilizacja. jestesmy dorosli. czesc z nas sie bawi, czesc kieruje sie wylacznie rozsadkiem, czesc laczy jedno i drugie. zakladamy rodzine. po jakims czasie decydujemy sie na dziecko. i tu nagle zycie zatacza pierwsze kolo. nagle stajemy sie rodzicami i zaczynamy swoich rodzicow traktowac w zupelnie inny sposob. zaczynamy ich rozumiec. nagle, zupelnie niespodziewanie wiekszosc ich decyzji staje sie dla nas jasna, sluszna, dobra. zaczynamy ich podziwiac. zaczynamy ich doceniac. zawsze bylam wdzieczna za to, ze mam super mame. zawsze niby wiedzialam, ze duzo dla mnie poswiecila. ale nigdy tak naprawde nie rozumialam tego poswiecenia, nie widzialam jego ogromu. nagle nie mozesz polezec 5 minut dluzej w lozku. nagle nie mozesz posiedziec spokojnie. nagle nie mozesz olac obowiazkow. nagle po prostu musisz pewne rzeczy zrobic. mozesz sobie marudzic, gadac, narzekac. ale i tak musisz. niesamowite jak kobieta moze nagle przewrocic swoje zycie do gory nogami i stac sie mama.
pewna pisarka w Wlk Brytanii napisala, ze kobieta po urodzeniu dziecka umiera. to prawda. umiera jako kobieta, ktora byla, ale rodzi sie na nowo, jako matka. czesc z nas swoje nowe zycie zaakceptuje, ba, nawet je polubi i odkryje w nim nowe uroki i szczescie. a czesc niestety nie. niestety najgorsze w tym wszystkim jest to, ze to do ktorej czesci nalezymy okazuje sie dopiero po fakcie...
Antos. Antos zrobil sie uroczy. Siodmy miesiac to miesiac smiania sie pelna geba, odkrywania nowych smakow, babrania sie w jedzeniu, walenia reka w stol, laskotek, wyglupow. Do tego miesiac przekrecania sie na brzuch w trybie sprezynki i prob przekrecania sie na plecy. miesiac usilnego podnoszenia pupy w gore i pelzania. miesiac okrecania sie w kolko. miesiac prawie samodzielnego siedzenia. miesiac smiania sie do psa.
to tez czas wiosny. cudownych zapachow, cudownych kolorow. jest naprawde pieknie. dawno nie cieszylam sie tak z wiosny. wczoraj na spacerze z Antkiem chcialam podskakiwac, biegac i tarzac sie w trawie. nie moge sie doczekac jak za rok Antos stanie na wlasne nogi i bedziemy mogli zrobic to razem. bedziemy wachac kwiatki, chowac sie za drzewa, gwizdac do ptaszkow, bujac sie jak drzewa na wietrze i bedziemy sie glosno smiac. Wiosna, wiosna ach to Ty!:)
co do minusow - caly czas brak mi snu. ale organizm jakos daje rade. dziwne to;)
no i Antos nie umie zasnac inaczej jak w nosidelku teraz. bez nosidelka krzyki i wrzaski, w nosidelku po dwoch minutach spi. czemu to minus? w sumie moze nie minus, ale maly klopot dla reszty rodziny, jezeli chca, zeby zasnal;)
środa, 30 marca 2011
24 tygodnie
mam pewna schize. jak Antek ma pare gorszych dni to zaczynam wpadac w panike. boje sie, ze wroci koszmar pierwszych miesiecy i ciagle placze. wiem, ze to raczej nierealne, ale po prostu zaczynam histeryzowac. tak bylo i ostatnio. chorowalismy. wszyscy oprocz psa. w sumie to nadal chorujemy. jak jedno wyzdrowieje, to drugie zaczyna, wciaz sie zarazamy itd itp. no i Antek mial kiepskie dni. zaczal wrzeszczec przy usypianiu. po paru dniach bylam tym tak zmeczona (3-4 usypiania dziennie i usypianie na noc), ze wpadlam w lekka histerie. i plakalam sobie razem z nim. ale jak juz sie wyplakalam i wmowilam sobie, ze on po prostu cierpi, jest rozdrazniony, atakuje go jakis ohydny wirus i jeszcze do tego nikt go nie rozumie, no to mi przeszlo. widac nie ma to jak siegnac punktu krytycznego. potem wszystko staje sie jasniejsze:) no i rzeczywiscie. Antos zaczal sie lepiej czuc i problem powoli znika. wiem, ze to glupie, ale naprawde pierwsze miesiace byly dla nas tak trudne, ze po prostu kazdy dzien przypominajacy tamte czasy wyprowadza mnie z rownowagi:/
wtorek, 22 marca 2011
23 tygodnie
zaatakowal mnie katar. i nie chce odpuscic. leci strumieniami, albo zatyka dziurki. dodatkowo lekka alergia sprawia ze nos swedzi. mozna oszalec.
usypianie Antka wyglada teraz tak, ze musze stac z chusteczka w nosie, krecic nosem, jak mnie swedzi i strasznie powstrzymywac sie, zeby nie kichac. masakra...
noce staly sie coraz bardziej meczace. z rozrzewnieniem przypominam sobie czasy, kiedy to moglam spac cala noc. az lezka sie w oku kreci. czy te czasy kiedys powroca? czy bedzie tak, jak przepowiedzial ordynator w szpitalu, ze przez nastepne 40 lat to sie nie wyspie, a potem to juz spac nie bede mogla, bo starosc mnie dopadnie?!? nie mam jakichs wygorowanych marzen. marze sobie, zeby ot tak pospac sobie chociaz 5 godzin bez przerwy. aachhh jakby bylo cudownie!! cale 5h! moze by mi sie cos nawet przysnilo?
Antosiu, jak przeczytasz tego bloga za 20 lat, to zlap mnie za reke, zaprowadz do pokoju i kaz sie polozyc i pospac:) moze odespie te wszystkie nieprzespane noce? mam nadzieje, ze uda Ci sie przeczytac to wszystko kiedys.
a tak poza tym, ze chodze codziennie jak zombi i jeszcze walcze z katarem, to jeszcze rzucilam prace. no niestety - nie wyszlo. Antos zle znosil moja nieobecnosc i nowy rytm dnia. a w sumie jego brak. bo kazdy inny rytm dnia niz jego rytm jest zlym rytmem i zaburzeniem rytmu dnia. za wczesnie po prostu. no wiec po trzech tygodniach stwierdzilam, ze sie nic nie poprawia i ze trzeba z tym skonczyc. trudno. wiele uczuc we mnie sie ze soba bilo. mysle, ze nie ma co tutaj ich opisywac, kazda kobieta przechodzi pewnie przez to samo, tylko podejmuje inne decyzje. ja nie moglam patrzec, jak Antek umiera mi w samochodzie i po prostu skapitulowalam.
no i teraz bede sobie siedziec na wychowawczym do wrzesnia. znalazlam sobei zajecie, bede chodzic na warsztaty fotograficzne raz w tygodniu z Antkiem i raz na basen. tak, zeby nie siedziec jak kolek w domu.
a Antek rozwija sie jak burza. rosnie tez jak burza, nie moze sie uspokoic z tym rosnieciem. zaczynamy kupowac rzeczy na 6-9 miesiecy, a on juz powoli z nich wyrasta. a ma dopiero 5.
z nowosci:
1) Antos probuje wlozyc sobie noge do buzi. :) czasami obie plus reke jeszcze. pare razy mu sie juz udalo;)
2) Antos sie w koncu zaczal przekrecac bez mojej pomocy. jednego dnia tego nie robil, a nastepnego zrobil hop siup i juz byl na brzuchu. narazie przekrety robimy przez lewe ramie. teraz nowa sztuczke cwiczy co chwila.
3) Antos lezac na brzuchu siega po rzeczy, ktore leza przed nim i wisza nad nim.
4) probuje siadac, szczegolnie jak sie go trzyma. wychodzi mu to coraz lepiej, chociaz jeszcze smiesznie sie chwieje.
i tak tez czekaja nas nowe zakupy: krzeselko, zeby Antos mogl z nami siedziec przy stole i zajadac. co ogolnie mysle ze bedzie dosc smieszne. Antos juz do tej pory sprobowal jablka, banana, mango, papaje, chlebka, jogurtu, kabanosa, rosolku, marchewki i brokulow:) wszystko jest oczywiscie fascynujace. nie moge sie juz doczekac az to wszystko wyladuje na jego ubraniu, wlosach, twarzy, w uszach. a picie bedzie rozlewane po calym domu. jeeej;) czyli BLW full wypas;)
chcemy kupic tez wieksza mate, zeby Antos mogl sobie fikolkowac bez wypadania na podloge i kojec. mamy juz spacerowke, wiec jeden wydatek mniej:)
|